Kilka lat temu zepsuł mi się telewizor. Usterka okazała się banalna do usunięcia, ale przez kilka miesięcy pudło jedynie zbierało kurz i ogólnie nie przeszkadzało. Akurat miałem co innego do roboty, niż granie czy gapienie (się). Coś podobnego stało się ostatnio z moim podejściem do obecności w internetach. Blog/ FB/ Twitter - kurzyły się i nie przeszkadzały.
Ostatnie półtora miesiąca to był niezły zapieprz.
Artur, z którym pracuję nad najważniejszym dla mnie teraz projektem zdradził co nieco
tutaj (nope, to się nie kończy na 34 stronach, he, he), ja dorzucam te trzy kadry.