W piątek były obowiązki, więc dotarłem w sobotę po godz. 15. 20 minut później siedziałem już za stoliczkiem i rozdawałem rysunki na lewo i prawo. Przy ciskaniu ostatniego wyłączono światła na sali. Było coś koło godz. 19 i drugi dzień festu się kończył. Pozostała gala.
Na gali było BAZING!
Niedziela, pobudka koło południa. Żur i gołąbki w Chłopskim Jadle. Spotkanie z Rafałem Gosienieckim. Jakiś pet na zewnątrz ŁDK. Ławeczka przed grową częścią festu, na ławeczce Simson i ja z pochylającym się nad nami Pornboyem, popołudniowe słońce w twarz i że "pięknie było, pięknie". Szczerość i satysfakcja w tym stwierdzeniu.
Potem załapanie się na miejsce w szwedzkim samochodzie. Zooltar robi za samochodowe radyjko, Konrad za kierownicą. Bez biletu w tramwaju spod Sobieskiego, Wola, dom.
1 reakcje:
Orajt!!
Prześlij komentarz