Jacek przejął pałeczkę dydaktyki, ja usadowiłem się na bezpiecznej pozycji sidekicka, gdyż pierwszy raz zdarzyło mi się współprowadzić tego typu opcję (dwugodzinnych warsztatów w Bydgoszczy nie liczę). I słusznie, gdyż mój początkowy pomysł na całość ograniczał się do żelaznej klasyki - przez dwa dni piszemy scenar i tworzymy storyboardy, następnie jedziemy z planszami.
Jacek z kolei, warsztatowy wyga, postanowił zapodawać po dwa ćwiczenia dziennie, co zaowocowało na koniec niesamowitą ilością różnorodnych prac (szkiców, scenariuszy, grafik, komiksów - i jednoplanszówek i dłuższych form). To nie był bynajmniej zmarnowany czas, i dla uczestników (mam nadzieję) i dla prowadzących (przekazana wiedza, heh, plus szybkie zabawy tradycyjnymi technikami w przerwach pomiędzy obchodami).
Na papierową publikację stworzonych prac już raczej nie ma budżetu (snif, szkoda), ale zaoferowałem swoje blogowe kung-fu (na krajowej antenie Trójki, w okołotauronowej audycji, więc żartów nie ma) w celu stworzenia odpowiedniego miejsca w sieci, gdzie prace zawisną. Czekając na materiały, dziękuję wszystkim uczestnikom. Dobra robota!
0 reakcje:
Prześlij komentarz