To oczywiste, że interneciki mają pozostać dokładnie tym, czym są teraz. Z całą otoczką legalnego lub nie kursowania tzw. własności intelektualnej. Mushup, remiks, letsplej, nieskrępowana wymiana opinii, choćby z użyciem zastrzeżonego znaku towarowego - to są właśnie interneciki (plus megachamówa). Jak kogo dupa boli - narzędzia ma. Żadne podejrzane, międzynarodowe umowy, przepychane po nocach przez amerykańskie kołnierzyki z dojlarów nie są nam potrzebne. Piszę nam, bo mój stuff także od lat kursuje po różnych chomikach i osiołkach, czy gdzieś tam. I jakoś mnie dupa nie boli (no krztynkę boli z powodu gównianych skanów, bo kolory na mordę lecą, ale przeca są poradniki dla matołków, jak skanować, co nie?), ponieważ to co robię dociera wtedy do tych, którzy wcześniej nie wiedzieli, że istnieje jednostka pisząco-rysująca Śledziu. A to, czy grosz na oryginał wyłożą, to już, psze państwa, od jakości zależy. Na razie jest tak, że mój wydawca na moich komiksach na stracił. Czyli jest tak, jak być powinno. Czyli jest jakość.
Przerwa na rysunek.


